Polish Wolf Brigade


Wilki po raz kolejny na koncercie w Polsce

Już w styczniu 2017 roku Powerwolf oraz Epica zawitają do Warszawskiej Progresji.

Powerwolf w Polsce - wrażenia

Pierwszy i jedyny koncert Powerwolf w Polsce jak wiadomo odbył się w 2012 roku na metal Fest w Jaworznie. Pomijając fakt, że sam festiwal umarł to i koncert Wilków okrył się jakąś dziwną wręcz legendą. Jednym słowem chyba nie przypadł co niektórym od gustu. Ale o gustach się nie dyskutuje. Nie wiemy na ile poskutkowało to tym, że długo musieliśmy czekać, aby zespół po raz kolejny pojawił się w kraju nad Wisłą. Nie będziemy ukrywać, że za każdym razem kiedy spotykaliśmy się z chłopakami padało z naszej strony wiele pytań: czy i kiedy. Sami mówili, że dostają wiele maili o koncerty w naszym kraju i że postarają się przyjechać. No i nagle BUM! Mamy aż trzy!

Kiedy dowiedzieliśmy się w Oberhausen, że na pewno przyjadą, a w zeszłym roku na MoR potwierdzono, że 2016 to rok Wilków u nas byliśmy przeszczęśliwi. Nie pozostało nam nic innego jak zaplanować całą trasę. Skoro tyle czekaliśmy to nie mogło być inaczej. Przygotowania poszły bardzo szybko i sprawnie. Szczęśliwie udało się zorganizować spotkanie dla fanów z zespołem przed koncertem w warszawskiej Progresji. Mamy ogromną nadzieję, że wszyscy byli z niego zadowoleni.

Tak więc trasę zaczęliśmy od Krakowa. Spokojna podróż, troszkę czasu przed koncertem no i wielkie show w krakowskim Kwadracie. Nie widzieliśmy co prawda całego supportu, ale Battle Beast świetnie rozgrzało publiczność. Koncert był wyjątkowy. Co prawda było ogromnie gorąco, atmosfera świetna, zespół zagrał na najwyższym poziomie (co u nich jest zupełnie normalną rzeczą ;) ). Setlista złożona zarówno ze starych jak i nowych kawałków. Mogliśmy posłuchać m.in. Lupus Daemonis, Blessed & Possessed, Coleus Sanctus, Amen & Attack, Sacred & Wild, Army of the Night, Resurrection by Erection, Armata Strigoi, Drum Solo w wykonaniu Roela, Dead Until Dark, Let There Be Night, Werewolves of Armenia, Saturday Satan, We Drink Your Blood. Nie obyło się bez bisów: Lupus Dei, Agnus Dei, Sanctified With Dynamite, Kreuzfeuer, All We Need Is Blood, a na koniec jak zawsze wszyscy zaśpiewaliśmy wspólnie Wolves Against The World. Publiczność nie dała tak szybko muzykom zejść ze sceny. Kto nie był niech żałuje.

Na drugi dzień po koncercie trzeba było ruszyć dalej w drogę do Gdańska. Oczywiście tradycyjnie nie obyło się bez niespodzianek w trasie. No bo jak to my bez niespodzianek? Na szczęście problemy techniczne udało się jakoś załatwić i dotarliśmy do Gdańska tuż przez samym otwarciem bram. Sam koncert rozpoczął się od dużej niespodzianki i nie była ona najmilsza. Perkusista Roel rozchorował się poważnie, jeszcze w Krakowie trafił do szpitala z podejrzeniem anginy i wysoką gorączką. Chwile grozy rozwiał jednak Attila, który ogłosił, że nie chcą odwoływać koncertu i że perkusja będzie w wersji cyfrowej. Udało się. Choć brakowało Roel’a to jednak show samo w sobie było wspaniałe. Setlista niewiele różniła się od tej krakowskiej, ale jednak: Lupus Daemonis (Intro), Blessed & Possessed, Coleus Sanctus, Amen & Attack, Cardinal Sin, Army of the Night, Resurrection by Erection, Armata Strigoi, Dead Boys Don't Cry, Let There Be Night, Werewolves of Armenia, In the Name of God (Deus Vult), We Drink Your Blood, Lupus Dei oraz bisy: Agnus Dei, Sanctified With Dynamite, Kreuzfeuer, All We Need Is Blood, Wolves Against The World. Świetny kontakt z publicznością jest znakiem firmowym Powerwolf dlatego też nawet największy sceptyk wyjdzie z koncertu zadowolony.

Po koncercie czas było wracać do Warszawy. I ponownie droga okazała się dla nas mało łaskawa. Drugi raz w ciągu tej trasy problemy techniczne uziemiły nas na jakiś czas. Ale gdzie diabeł nie może tam nas pośle ;) Na szczęście tym razem mieliśmy spory zapas czasu do koncertu. Po krótkim lecz intensywnym odpoczynku mogliśmy ruszyć do Progresji na przedkoncertowe spotkanie z zespołem. Tak, to był bardzo dobry pomysł, aby umożliwić fanom przynajmniej krótką rozmowę z chłopakami, możliwość zrobienia fotki czy zebrania autografu. A i sam zespół jest bardzo otwarty na takie pomysły więc i dla nich to była mile spędzona godzina.

Po spotkaniu od razu mogliśmy wejść na salę koncertową. No i zaczęło się po raz trzeci! Mogliśmy usłyszeć: Lupus Daemonis, Blessed & Possessed, Coleus Sanctus, Amen & Attack, Cardinal Sin, Army of the Night, Resurrection by Erection, Armata Strigoi, Dead Boys Don't Cry, Let There Be Night, Werewolves of Armenia, In the Name of God (Deus Vult), We Drink Your Blood, Lupus Dei. Nie obyło się bez bisów: Agnus Dei, Sanctified With Dynamite, Kreuzfeuer, All We Need Is Blood. Progresja pokazała moc!!! To był genialny koncert. Pomimo, że znowu Powerwolf zagrali bez Roel’a (był już w drodze do domu z powodu choroby) nie przeszkadzało to pokazać wilczą siłę. Scena w 100% należała do Powerwolf, tak samo jak publiczność.

Trzy tak długo wyczekiwane dni zleciały zbyt szybko. Jednak wiemy, że Powerwolf wróci do nas. Polska z pewnością wpisze się już na stałe w plany tras koncertowych przyjaciół z Niemiec. Tak więc teraz Ci, którzy nie mogli teraz zobaczyć ich na żywo niech cierpliwie czekają na następne koncerty. Będą z pewnością.

Powerwolf w Polsce!

Powerwolf na Masters of Rock 2015

Co prawda oficjalna premiera najnowszego krążka Powerwolf "Blessed and Possesed" miała nastąpić dopiero za kilka dni, ale my mieliśmy okazję świętować ją razem z Wilkami już na Masters of Rock. Nikt do końca nie wiedział jak będzie wyglądać przedpremierowy, jakby nie było, występ Wilków. Oczywistym było, że musi być to coś niezwykłego, że coś przygotowali na nową trasę, ale co dokładnie przygotowali nikt nie był pewien - w końcu grali jako headliner. My zakupiliśmy nowy krążek już na MoR mimo, że tak jak pisaliśmy premiera została nieco przełożona w czasie, ale kilka sztuk było dostępnych i trzeba było się spieszyć bo towar rozchodził się jak ciepłe bułeczki. Uzbrojeni w nowy krążek, w oczekiwaniu na koncert, mimo ciekawości nikt nie odważył się posłuchać go zanim nie zobaczymy show na żywo. I dobrze, że umieliśmy się powstrzymać.

Czekanie przez długie godziny w dość mocnym słońcu i tłumie, który z godziny na godzinę robił się coraz większy, zdecydowanie zrekompensowało nam samo show. Skoro barierki były już nasze to nic nie mogło nas powstrzymać przed dobrą zabawą. To co zaprezentował zespół to był prawdziwy power i czysty metal, ale czy czegoś innego można się było spodziewać? Według nas zdecydowanie nie, w końcu to Powerwolf. Zespół poza tym, że miał zaprezentować nowy album zaprezentował też zupełnie nową scenografię i trzeba przyznać, że zrobiła wrażenie. Fakt, że MoR i duża scena dawała spore możliwości, to samo połączenie grafik wypadło fantastycznie. Nie zabrakło też oczywiście pirotechniki – Wilki podgrzewały atmosferę na wszystkie możliwe sposoby. Powerwolf to ciągle ta sama energia, ta sama moc, profesjonalizm. Nie zabrakło też niespodzianek nie do końca chyba też zaplanowanych. W końcu każdemu może zdarzyć się zapomnieć nowego utworu i mimo chyba trzech prób odpuścić. Ale fani wybaczają takie rzeczy. No cóż, w końcu to występ na żywo więc nie ma się czemu dziwić, rządzi się swoimi prawami i pewne rzeczy muszą zostać w to wkalkulowane.

Wspaniale było po ponad pół roku zobaczyć chłopaków znowu na scenie, posłuchać ulubionych utworów jak również po raz pierwszy, dla nas, posłuchać nowych kawałków live. Teraz czekamy na kolejne koncerty, w tym także w Polsce oraz na DVD jakie ma się pojawić z tego wstępu. I mówimy Wam - doczekamy się też u nas. Mamy nadzieję, że razem z nami czekacie na wiosnę… bo już wiosną…. Jak zawsze serdecznie dziękujemy naszym przyjaciołom z Cultus Luporum Powerwolf Fanclub, z którymi mieliśmy przyjemność bawić się na koncercie i poza nim. Wilki potrafią jednoczyć najlepszych.

Amen and Attack!!!!

Zapraszamy też do galerii z koncertu na MoR tutaj.

Blessed & Possessed

Nowy album już 10 lipca 2015!